Wakacje z Bogiem
oazy Liturgicznej Służby Ołtarza

dziennik oazowy 2015

DZIEŃ TRZECI – PONIEDZIAŁEK

2015-07-17 21:24:56, komentarzy: 0

Pan Piotr, który obchodzi dziś imieniny (Wszystkiego Najlepszego!), w swojej łaskawości nie zażądał dnia wolnego od pracy, ale z niespotykaną jak na ten wiek werwą podjął się rano tego niewdzięcznego zadania wyciągania oazy z łóżka. Udało się. Wyjście na modlitwy poranne i (wreszcie) rozgrzewkę poszło dużo sprawniej. Młodsi osobno - modlitwa i ćwiczenia w wersji "lekko", dziewczyny osobno - ten sam schemat, wreszcie starsi - modlitwa i ćwiczenia w wersji "nie tak lekko" (choć dla Pana Ratownika i Dominika Wardzały takie ćwiczenia to śmiech na sali). Oczywiście w ćwiczeniach nie ma przesady. Zdajemy sobie sprawę, że to nie obóz atletyczny.Co do Pana Ratownika, który prowadzi rozgrzewki dla starszych, to Autor nadal cieszy się jak najlepszym zdrowiem.

Przedpołudnie w telegraficznym skrócie: śniadanie, apel, Szkoła Liturgii w kościele dla młodszych, nauka modlitwy brewiarzowej w kaplicy dla starszych, Eucharystia, obiad (nooo, ten był już jakby po południu, ale się jeszcze upchnie).

Teraz rozwijamy. Co do apelu, oprócz standardowych ogłoszeń i podania do publicznej wiadomości punktów w konkursie czystości, składaliśmy też życzenia dzisiejszym solenizantom. Obiecałem wczoraj, że wspomnę coś więcej o Komisji Czystości. W jej skład wchodzą Pani Pielęgniarka i Pan Ratownik. Ich zadaniem jest sprawdzanie porządku w pokojach. Stan "wysprzątania" przekłada się na liczbę punktów - skala od jeden do dziesięć
+ ewentualnie serduszka wyróżniające, dołączone do dziesiątek (jak na razie były chyba tylko dwie dziesiątki z serduszkiem). Dziś oceny są wysokie, nie licząc jednego pokoju, który dostał sześć.

Dalej: Szkoła Liturgii. Większość uczestników to ministranci, więc takie "warsztaty" są potrzebne. Tym razem tematem głównym były procesja wejścia i posługa przy patenie. Pan Krzyś, który nie tylko dobrze wygląda ale i dobrze śpiewa, podjął się zadania zaprzyjaźnienia starszych uczestników z codzienna modlitwą Kościoła (opis kolokwialny: to ta czarna książka z którą księża często chodzą do konfesjonałów). Z tego co mówił, efekt jest zadowalający.

Dzisiejsza homilia wygłoszona przez Księdza Dolinę była ciekawą analizą podstaw Kościoła: nawrócenia, jedności w różnorodności, więzi z Chrystusem oraz niewłaściwych postaw w każdym z tych aspektów. Wszystko to oczywiście na bazie świętych Piotra i Pawła.

Po obiedzie dwie możliwości: albo spacer do portu w Kołobrzegu, albo plaża. Zdecydowana większość wybrała opcję nr 2. Powód był prosty: NIEBO SKAPITULOWAŁO! Koniec dominacji szarego i białego, koniec straszenia ulewą, koniec więzienia Słońca! Króluje ono teraz na cudownie błękitnym niebie. Co prawda pojawiają się jeszcze jakieś cumulomnibusy czy inne takie, ale to raczej akty rozpaczy niż realne zagrożenie. Niebo liże rany, zmęczone potyczką z nami. Wytrwaliśmy, przetrzymaliśmy tę niechęć, nie daliśmy się zamknąć w murach. Tryumfujemy opalając się, kąpiąc, robiąc zamki z piasku czy kopiąc dołki dla samego kopania. Jedyną obawą jest, że niebo spróbuje jeszcze raz, z nową siłą, powalić nas na kolana.

Ale odłóżmy obawy na później - korzystajmy!...

Korzystaliśmy więc aż do kolacji. Po kolacji pierwsze prezentacje pokoi. Jesteśmy z różnych stron, w wielu przypadkach nie znaliśmy się wcześniej, a chcemy zmienić ten stan rzeczy. Przedstawiamy się więc całej oazie, wszak to istotna czynność przy zawieraniu nowych znajomości. Robimy to w tych wspólnotach jakie nam dała opatrzność (Autor celowo napisał słowo opatrzność przez małe "o", bo za tym rozdzielaniem stał taki Kamil, choć na pewno Ktoś nad nim wtedy czuwał). Oficjalnie znamy już 3 pokoje - reszta sukcesywnie na kolejnych pogodnych wieczorach.

Dzień dzisiejszy jest też dniem przyjazdów, bowiem zawitał do nas Pan Jezus w Najświętszym Sakramencie i w przygotowanej wcześniej kaplicy czeka na każdego, kto chciałby zamienić z Nim kilka słów. Ale to nie jedyny nowy gość. Z dalekich krain, gdzie nawet pory roku nie są pewne swojej kolejności, przyjechał Ks. Robaczywka. To charyzmatyczny Kapłan. Jego specjalnością jest generowanie twórczego chaosu, któremu towarzyszy ogromna ilość śpiewu i tańca. Cechuje go też wysoka autoironia i umiejętność tworzenia absurdu, na który można zareagować jedynie przez  parsknięcie śmiechem. Jest też jedyną osobą która nie lęka się naśmiewać z Ks. Dajrektora. Robi to regularnie, z premedytacją, ku uciesze wielu. Pochodzą z jednej wsi, znają się jak łyse konie, więc nie ma w tym wrogości, raczej przyjacielska złośliwość.

Poniedziałek ma się ku końcowi. Jeszcze modlitwy wieczorne, tym razem w innej scenerii - nie na plaży, a w lesie. Wiem, że obiecałem powiedzieć o nich coś więcej, ale jeszcze nie dziś. Jest już tak późno...

« powrót

Dodaj nowy komentarz

Własna strona www za darmo - sprawdź