Wakacje z Bogiem
oazy Liturgicznej Służby Ołtarza

dziennik oazowy 2015

DZIEŃ PIERWSZY - SOBOTA

2015-07-17 21:25:14, komentarzy: 0

Rzeczy rozpakowane, pokoje rozdzielone - ruszamy do akcji! Najpierw trzeba ustalić kto jest kim i jakie są zasady gry. Zrobił to dość konkretnie Ks. Dajrektor. Najpierw przedstawił Panią Pielęgniarkę - osobę w której dwie, z pozoru sprzeczne cechy, podejmują owocną kooperację. Współpraca przedstawia się następująco: z jednej strony emanuje matczynym ciepłem, z drugiej w sytuacji trudnej wykazuje chłodny umysł, a nerwy ma ze stali. Jak to wyjaśnić? Autor nie czuje się kompetentny by podejmować próbę rozmontowywania psychiki Pani Pielęgniarki na części pierwsze.  Byłaby to swego rodzaju zbrodnia etyczna. Porzucając zatem ten wątek warto jeszcze tylko wspomnieć, że asortyment leków Pani Pielęgniarki mógłby skutecznie wesprzeć małą aptekę. Dzieci są w dobrych rękach.

Dalej przyszła kolej na kadrę. Wymienianie wszystkich nie jest konieczne - to z kolei byłaby głęboka rana na fabule, która i tak nie ma atletycznej formy, więc mogłaby się już z tego nie podnieść. Wspomnę tylko jedną osobę: nowego Pana Ratownika. Szukam dla niego odpowiedniego określenia... hmm... "wzbudzający respekt". Tak, to jest to. Pan ratownik jest łysy i ma brodę - czarną jak smoła a gęstą jak wełna. Autor ma nadzieję, że ten pobieżny opis go nie urazi. Gdyby jednak uraził, chciałem już wszystkim za wszystko podziękować, szczególnie rodzicom, którzy zadbali o moje ubezpieczenie. Jeśli w ciągu najbliższych dni nie pojawi się kolejny wpis, będzie to znak, że były ”drobne” obiekcje, (a Autor zaginął bez śladu – sorry musiałem się wtrącić – Sam Wiesz Kto). Jeśli się jednak pojawi, będzie to można zinterpretować dwojako: albo machnął ręką na całą sprawę albo po prostu jeszcze tego nie przeczytał.

Po apelu udaliśmy się do kościoła na Mszę Św. Motywem Liturgii Słowa była gościnność. Ksiądz Dajrektor wychodząc od tego tematu przedstawił uczestnikom "przepis na oazę" i zachęcił do stosowania go przez te 10 dni. Była tam szczypta otwartości, garść posłuszeństwa i wiele innych. Nie było tam obrażania, bicia, wulgaryzmów. Te elementy przemieniłyby dobre ciasto w śmierdzącego zakalca. Msza Św. to najważniejszy punkt dnia - wszak przychodzi wtedy Bóg. Dlatego gorąco zachęca się do wejścia w stan łaski uświęcającej poprzez Sakrament Pokuty.

Po Eucharystii zjedliśmy obiad, a po obiedzie poszliśmy przywitać się z morzem.  To pierwsze spotkanie zawsze jest pewną niewiadomą. O ile oazowicze są otwarci i pozytywnie nastawieni, o tyle morze bywa humorzaste. Jednego roku jest ciche i spokojne, w następnym agresywne i niechętne. Tym razem na szczęście było nastawione pokojowo, choć nieco chłodne. Cóż, nie można mieć wszystkiego. Za to niebo uparcie pozostawało biało-szare i przeszkadzało Słońcu spełniać swoje obowiązki w sposób pełny. Dodatkowo chciało nas przegonić z plaży, imitując deszcz. Co to znaczy "imitując"? Otóż nie padało, ale i nie było do końca  sucho. Krople jakieś takie karłowate i w niewielkich ilościach. Jednak po kilku minutach częstotliwość wzrosła. Przekaz z góry był jasny: "Widzicie na co mnie stać. Lepiej zmykajcie do mieszkań, bo jak nie to pożałujecie." Było to jednak oszustwo, a my nie daliśmy się nabrać. Po 5 minutach niebo zrezygnowało z tej podróbki deszczu. Nie można jednak powiedzieć, że poniosło sromotną klęskę.  Zakończyliśmy plażowanie półtorej godziny wcześniej niż pierwotnie zakładano. Kiedy wracaliśmy do szkoły, na plażę szła grupa dziewczyn. Dopiero co zakończyły przygotowywanie mieszkania dla ważnego Gościa, który ma przyjechać jutro. Czas spędzony w szkole przed kolacją nie był czasem zmarnowanym. Służył lepszemu poznawaniu budynku, siebie nawzajem, czy podejmowania rywalizacji na orliku za szkołą.

Po kolacji spotkaliśmy się na szkole śpiewu. Prowadził ją Ks. Dajrektor. Nauczył dzieci kilku szant (piosenek żeglarskich) i kilku oazowych klasyków. Nie jest to jeszcze chór Pueri Cantores, ale wszystko przed nami.

Koniec dnia to modlitwy wieczorne na plaży i różaniec w łóżkach. Celowo nie rozwijam teraz zagadnienia modlitw wieczornych. Przyjdzie jeszcze na to czas. A na razie dobrej nocy!

« powrót

Dodaj nowy komentarz

Własna strona www za darmo - sprawdź