Wakacje z Bogiem
oazy Liturgicznej Służby Ołtarza

dziennik oazowy 2011

EPILOG – PO OAZIE

komentarzy: 0

Oaza nie kończy się w Pobierowie. Każdy zabiera jej część do siebie do domu. Oaza to my, ludzie. I choć już pewnie nigdy nie spotkamy się wszyscy razem, zostaną w nas wspomnienia, których nikt nam nie zabierze.

            Tymi pięknymi słowami można by zakończyć te moje wypociny. Winien jednak jestem jeszcze kilka słów wyjaśnienia. Po pierwsze te kilkadziesiąt stron jest niczym, w porównaniu z ogromem, jaki ta oaza stanowiła. Wynikło to z wielu czynników, wymienię tylko kilka. Mianowicie nie mogłem być wszędzie i zawsze, co mocno ograniczało moją wiedzę o wielu ciekawych i godnych opisania sytuacjach. Nie zrobiłem też wywiadu środowiskowego, nie pytałem ludzi, nie obserwowałem dokładnie. Większość rzeczy tutaj opisanych opiera się na moich marnych notatkach i jeszcze  gorszej pamięci. Kto uważnie czytał zauważy, że pada tu bardzo mało imion a sytuacje są typowe dla całej oazy. Mało szczegółów, a jak już jakieś są, to albo o mnie albo o innych animatorach. Cóż, nie będę ukrywał, że ta grupa interesowała mnie najbardziej.  Nie wszystkie sytuacje mogłem też opisać. Kilka osób nie zgodziło się, abym zamieszczał tutaj opisów ich nocnych wyczynów. O tobie mówię Krzysiu, tak, o tobie. Wreszcie niektóre sytuacje sam przemilczałem. Dla dobra ogółu i żeby nie zrobić z tej mini książki, brazylijskiej telenoweli. Myślę jednak, że i tak wyszło dość rzetelne dzieło. Jestem z siebie naprawdę zadowolony, że udało mi się to skończyć. Nie było znowu tak łatwo. Szkoła, matura, wrodzone lenistwo. A jednak Pan Bóg pozwolił. I dzięki Mu za to. Dziękuję też Księdzu Pawłowi za wsparcie i namawianie mnie, żebym wreszcie wziął się do roboty. Za wszystkie błędy w danych, za jakieś nieścisłości w faktach szczerze przepraszam, ale jak powiedział jakiś mądry człowiek (oczywiście nie pamiętam kto): „wszak jesteśmy tylko ludźmi.” Można by na tym też skończyć, ale wole to zrobić w klimacie, w jakim pisałem o wszystkim innym.

            Wróciłem do domu. Moi bracia też wrócili, ale mniejsza o to. Wróciłem. Umiłowany Breń. Centrum i stolica Wszechświata. Po oazie spałem cały Boży dzień, a siły regenerowałem cały tydzień. Kiedy jednak je odzyskałem pomyślałem sobie: Nie mogę się doczekać następnej oazy.

« powrót

Dodaj nowy komentarz

Tworzenie stron internetowych - Kreator stron WW